Na wspomnianego wyżej przedstawiciela gatunku debil brazylijski wpadłam wychodząc ze swojego pokoju w hotelu. Miałam zamiar pójść do Gerarda, ale Ney oczywiście mi przeszkodził.
-Idę sobie- odpowiedział piłkarz. -A ty to chyba powinnaś być na swoim ślubie, o ile się nie mylę- dodał, robiąc głupkowatą minę.
-Może i powinnam, mała różnica. Obecnie się spieszę, więc nie mam czasu na pogawędki. Żegnam, panie da Silva!
Odwróciłam się i poszłam w swoją stronę. Neymar jest miły, ale czasem mnie denerwuje tą swoją głupotą.
Podeszłam do windy i nacisnęłam przycisk. Po chwili drzwi się otworzyły, a ja weszłam do środka. Stał tam Andres, który rozmawiał z Alexisem. Ten pierwszy uśmiechnął się do mnie i machnął głową (to nie było zwykłe kiwnięcie głową). Alex za to zerknął przez ramię, a widząc, że to ja wchodzę szybko odwrócił głowę. Udawałam, że go nie widzę, ale na następnym piętrze Dres wysiadł i zostałam sam na sam z Alexisem.
-No i co, teraz to mnie już nie znasz?- zapytałam z wyrzutem.
-Ymm, Ines, ja...
-Nic nie mów, i tak już wychodzę. - To nie było piętro Geffa, ale nie chciałam tego słuchać.
-Ines. Ja... Kocham cię.- Mówiąc to złapał mnie za rękę, nie pozwalając mi wyjść.
-Nie no, kurwa, teraz mi miłość w windzie wyznajesz, pedofilu?
-Jedynym filem jakim jestem jest inesofil, kotku- powiedział i zaserwował jednym ze swoich firmowych uśmiechów. Cóż, na mnie tenisiści nie działają.
-Aj, weź się odpieprz!- Wyrwałam rękę z uścisku i wyszłam z windy. Dopiero gdy drzwi się zamknęły pozwoliłam sobie na zrzucenie maski. Oparłam głowę o ścianę i rozkoszowałam się jej przyjemnym chłodem. Miałam ochotę tłuc Alexisem w tą ścianę, ale nie chciałam jej uszkodzić, była zbyt fajna. Sanchez mnie wkurzył, i to bardzo. Po tej rozmowie zdałam sobie sprawę z tego, że wcale nie okłamałam Leo. Moje uczucia do Alexisa umarły wraz ze śmiercią ukochanej rybki Xaviego, Ysila. Teraz tylko pozostało spuścić je w WC. W tym celu udałam się w końcu do pokoju numer 386, który dzielili Geri, Shakira, Milanek i Sasha. Zapukałam do drzwi. Otworzył mi Geff i zapytał:
-Czego dusza pragnie?
-Tłuc Alexisem po ścianie a później spuścić jego zmasakrowane ciało w kiblu- odparłam.
Gerard roześmiał się i zaprosił mnie do środka. Miał włączony telewizor, akurat leciały wiadomości. Usiadłam na sofie i zaczęłam oglądać. Na początku nic ciekawego: jacyś celebryci robiący sobie operacje plastyczne, jacyś celebryci biorący ślub, jacyś celebryci biorący rozwód, ale później zaczęli mówić o moim niedoszłym ślubie. Prawie-mój-mąż opowiadał jak to rzekomo się kochaliśmy. Nagle pokazali moich rodziców. Na ich słowa zaczęłam płakać. Powiedzieli, że wyrzekają się mnie, ja już nie jestem ich córką, a Adamé jest ich jedynym dzieckiem. Adamé był moim starszym bratem, dokładniej to dzieckiem ojca z innego związku. Nigdy nie dogadywaliśmy się zbyt dobrze, to Leo był moim bratem.
Poczułam ciężkie ramię Piqué na plecach i przytuliłam się do obrońcy. Nagle usłyszałam otwieranie drzwi i krzyk Alexisa:
-Geff, debilu, przyszedłem!!! Oj, przepraszam, chyba nie w porę-dodał.- Widzę, że romans kwitnie!
-Sanchez, proszę cię, nie teraz- rzekł poważnym i stanowczym tonem Geri. Nie zdarzało mu się często być poważnym, więc Sanchez tylko coś wymamrotał i wykonał odwrót taktyczny.
-Kurwa, kurwa, kurwa, kurwa!- zaklęłam.
-Ej, weź mnie nie przezywaj!- oburzył się Geff.- Czy ja wyglądam na kobietę?
-Zależy z której strony. Pożycz sobie tylko od Shaki włosy i nikt cię nie pozna- zaśmiałam się.
-Przegięłaś. Teraz to już przegięłaś- powiedział i zaczął mnie łaskotać. Śmiałam się wniebogłosy, gdy nagle Gerr usiadł i położył sobie palec na ustach.
-Ćśś, Sasha śpi w drugim pokoju- wyszeptał.
Roześmiałam się znowu. Zobaczyłam, że Pique sięga za plecy, a zaraz potem poczułam jedwabną poduszkę na twarzy.
-Bądź cicho. Nie chcę słuchać krzyków Sashy i Shakiry. Już od tego mnie głowa boli- poskarżył się obrońca. Nie widziałam jego twarzy, ale byłam pewna, że zrobił minę niewiniątka.
-Co o mnie mówicie? Geri, kochanie, czemu dusisz Ines?!
W tym momencie Geff zdjął mi z twarzy poduszkę i zobaczyłam Shakirę i przerażoną minę Gerarda.
-Ależ skarbie, ja nic nie robię!- próbował się bronić Geruś.
Widząc minę Kolumbijki, doszłam do wniosku, że Pique nie ominie ból głowy. Wyślizgnęłam się z pokoju i wpadłam w jakieś ciało.
~&~
Ten Neymar to dla Nejmara.
Miało go nie być, ale dziękuj mi Tomaszewski. Jak będziesz grzeczny to może jeszcze gdzieś dorzucę pijaną Neymarzete.
Miało go nie być, ale dziękuj mi Tomaszewski. Jak będziesz grzeczny to może jeszcze gdzieś dorzucę pijaną Neymarzete.
Najlepiej niech ta pijana Neymarzete będzie dziewczyną Crysi.
OdpowiedzUsuńCrysi czy C(k)rysi?
UsuńCrysi T
OdpowiedzUsuńhttp://lowcy-snow.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńZamówienie zostało wykonane.